[Widziane z trybun] - po meczu z Hydrotruck Sky Tattoo II Radom

[Widziane z trybun] - po meczu z Hydrotruck Sky Tattoo II Radom

01/22/2020

Cytując klasyka: „Matko Bosko, co to się staneło się?!” Kto nie był niech żałuje, bo takie przeżycia zapamiętuje się na długo! Hit 18 kolejki nie zawiódł! Dziki po niesamowicie zaciętym spotkaniu pokonały HydroTruck Sky Tatto II Radom 94:91, a co warte zaznaczenia, w ekipie gości zagrało aż siedmiu zawodników z pierwszego zespołu. Jak widać Dzikom nie straszni nawet ekstraklasowicze! Chociaż mam wrażenie, że z takim wsparciem trybun jak wczoraj to nasze Dziki pokonałyby każdego.

Na Polnej zjawiło się około 150 kibiców, którzy przez pełne cztery kwarty dodawali otuchy ekipie trenera Bakuna. Hala nie zamilkła nawet na sekundę, a w ostatnich minutach można było poczuć jak odlatuje. "Nasz dom - nasze zasady" to hasło widnieje zawsze na domowych meczach Dzików. Zarówno koszykarze jak i kibice pokazali wczoraj, że nie jest to tylko pusty slogan. W tym sezonie jesteśmy NIEPOKONANI na własnym parkiecie, a triumf nad Radomiem był naszym dwunastym zwycięstwem z rzędu. Chociaż trzeba przyznać, że dawno o wygraną nie było aż tak trudno.

Pierwsza kwarta na remis. Akcja za akcją, punkt za punt. Intensywność na poziomie o wiele wyższym niż II ligowy. Wśród kibiców, którzy pierwszy raz wybrali się na Polną zdziwienie - "ale grają!", "to tu jest taki poziom?", "to serio II liga?". Druga kwarta z lekką przewagą Dzików. Na przerwę nasi koszykarze schodzili z 5-punktowym prowadzeniem.

Na początku drugiej połowy Dziki wypracowały sobie dwucyfrowe prowadzenie. Po raz kolejny kapitalne zawody rozgrywał Michał Wojtyński, który łącznie zdobył 24 punkty i przy okazji pobił klubowy rekord w długości przebywania na parkiecie w tym sezonie (ponad 33 minuty).

Czwarta kwarta to już prawdziwy koszykarski dreszczowiec. Wysoka przewaga wypracowana w trzeciej kwarcie, pod koniec meczu stopniała zaledwie do jednego punktu. Goście wychodzili z szybkimi akcjami zakończonymi celnymi trójkami, po czym taktycznie faulowali. Na szczęście faule odgwizdywane były na Patryku Gospodarku, który w cały meczu trafił wszystkie 8 rzutów wolnych.

Dziki wygrały ten mecz niesamowitą wolą walki i stu procentowym zaangażowaniem. Dodatkowo nasza siłą jest szeroki i wyrównany skład. Wczoraj punktowało, aż dziesięciu zawodników. W kryzysowych chwilach to rezerwowi podnosili drużynę i dodawali energii pozostałym. Tak jak Wojtek Glabas, który swoim wejściem przerwał punktową serię gości, czy Marcin Marchoff, który w bardzo ważnych momentach trafiał zza łuku. Wyróżnić należy też Karola Dębskiego, który zaliczył double-double. Do 12 punktów dorzucił 11 zbiórek, oraz Kamila Czosnowskiego – zdobywcę 13 punktów.

Po meczu wspólne śpiewy zawodników i kibiców pokazały jak ważne było zwycięstwo nad Radomiem. Dziki po tym spotkaniu wróciły tam gdzie ich miejsce - na fotel lidera!

Sus Scrofa